czwartek, 11 lipca 2013

Wieczorową porą

Środa, 10 lipca 2013

Planowałem co prawda biegać dopiero w piątek, ale co tam. Środa też jest dzień, a poza tym trzeba sprawdzić, jak kondycja po całym dniu pracy - szczególnie jak się wraca o dziewiątej wieczorem ruchomą sauną, zwaną też czasem pociągiem. Całe szczęście udało mi się namówić Córkę, bo samemu na pewno by mi się nie chciało ;)
Przebiegliśmy naszą Małą Pętlę (2,9 km) w 21 minut, więc tempo bardzo, ale to bardzo wolne, a nogi... Jak z waty. Nie wiem, czy to ze względu na późną porę i zmęczenie, czy na nietypowe dla mnie tempo. Ale było okej, w miarę chłodno, komarów mało i dużo czasu na rozmowę. Ciekaw jestem jak daleko jestem w stanie zabiec takim truchtaniem. Może "dziesiątka" jest bardziej realna niż myślałem?
W poniedziałek po letniej przerwie konserwacyjnej otwarli basen. Nie ma co prawda szans na samotne pływanie na torze, a tor gdzie pływają trzy osoby można już potraktować o tej porze roku jako luksus, ale i tak nie ma co narzekać. Bardzo mi brakowało wody.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz