Oj długie te moje odstępy pomiędzy kolejnymi wpisami, długie. Ale przerwa była tylko w aktywności na blogu, a nie w aktywnościach fizycznych. Na to nie mogłem sobie pozwolić, gdyż dojście do formy wiosną po zimowym obżarstwie i braku ruchu kosztowało mnie wiele wysiłku. Bieganie kontynuowałem więc podczas wiosenno letniego pobytu w Szwecji, biegając po pobliskich miejskich parkach I lasach. Biegałem podczas wczasów w Rewalu, kiedy codziennie (no prawie codziennie ;))truchtałem około trzech kilometrów plażą. Biegałem oczywiście też podczas pobytu w domu, aż do teraz.
Im cieplej robiło się na zewnątrz, tym częściej urozmaicałem moje bieganie drugą moją ulubioną aktywnością: pływaniem. Na początku w szwedzkich jeziorach, które swoją temperaturą wody przyzwyczajały mnie powoli do wczasów nad polskim zimnym morzem. Potem nad Bałtykiem już nie miałem tak wiele okazji do pływania, bo w Rewalu woda w ciągu trzech tygodni mojego pobytu rzadko przekraczała 14 stopni (co jest graniczną temperaturą dla "białej flagi"), ale kiedy tylko mogłem to wiosłowałem kraulem ile sił w rękach. No a potem... Potem został już tylko basen, ale i kryte baseny nie są zatłoczone w miesiącach letnich, a zapełniają się ludźmi dopiero w pierwszych tygodniach roku szkolnego.
Im cieplej robiło się na zewnątrz, tym częściej urozmaicałem moje bieganie drugą moją ulubioną aktywnością: pływaniem. Na początku w szwedzkich jeziorach, które swoją temperaturą wody przyzwyczajały mnie powoli do wczasów nad polskim zimnym morzem. Potem nad Bałtykiem już nie miałem tak wiele okazji do pływania, bo w Rewalu woda w ciągu trzech tygodni mojego pobytu rzadko przekraczała 14 stopni (co jest graniczną temperaturą dla "białej flagi"), ale kiedy tylko mogłem to wiosłowałem kraulem ile sił w rękach. No a potem... Potem został już tylko basen, ale i kryte baseny nie są zatłoczone w miesiącach letnich, a zapełniają się ludźmi dopiero w pierwszych tygodniach roku szkolnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz