Niedziela, 21 lipca 2013
Zeszły tydzień miałem tak zabiegany, że nie miałem czasu myśleć o bieganiu ;) Ale to nie znaczy, że biegania nie było, bo było i w poniedziałek i w piątek, i to razem z Klaudią. Razem wybiegaliśmy siedem kilometrów. Niby niedużo, ale łącznie z pływaniem stworzyło to solidne podwaliny pod urlop.
Dziś niedziela, drugi dzień nad morzem, więc zgodnie z planem, który przygotowałem sobie wcześniej, rozpocząłem codzienne bieganie z Rewala do Trzęsacza i z powrotem. Plażą.
Najpierw próbowałem w butach, ale po pierwsze primo plaża w miejscu gdzie już się da biegać w butach, czyli przy samej wodzie, jest pochyła w jedną stronę i biegnie się najpierw na jedną, a później na drugą nogę, a po drugie primo zawsze jakaś niesforna fala okaże się szybsza niż stukające w jednolitym rytmie nogi i nagle czuje się ni z tego ni z owego wodę w butach. Wniosek: mimo że większość mijanych po drodze ludzi biega w obuwiu, po plaży wygodniej jest biegać boso. Do tego dostaje się w zestawie darmowy piling stóp :)
Podsumowanie dzisiejszej porannej przebieżki: 2,8 kilometra w 18 minut.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz